Religia od wieków kształtuje wyobrażenia na temat małżeństwa, wierności, ról płciowych i dopuszczalności rozstania. Wraz z rozwojem statystyki społecznej pojawiła się możliwość empirycznego badania, jak przekonania religijne przekładają się na wskaźniki rozwodów w różnych regionach świata. Dane porównawcze pokazują, że relacja między religijnością a stabilnością małżeństw jest bardziej złożona, niż sugerują stereotypy – zależy nie tylko od wyznania, lecz także od poziomu praktyk religijnych, siły instytucji świeckich, norm kulturowych oraz sytuacji ekonomicznej. Niniejszy tekst zestawia dostępne dane statystyczne z badań międzynarodowych i krajowych, omawia różnice między religiami i państwami, a także wskazuje ograniczenia takich porównań.
Globalne zróżnicowanie religijne i rozwody – tło statystyczne
Na początku warto nakreślić, jak wygląda mapa religijna świata i jakie są globalne trendy w płaszczyźnie małżeństw oraz rozwodów. Według szacunków serwisu demograficznego World Population Review oraz ośrodków badawczych bazujących na danych spisowych z lat 2015–2022, w skali globalnej ludność dzieli się mniej więcej na kilka głównych grup religijnych: chrześcijan, muzułmanów, hinduistów, buddystów, osoby bez wyznania (w tym ateistów i agnostyków) oraz mniejsze tradycje religijne. Rozkład procentowy różni się w zależności od metodologii, ale najczęściej przyjmuje się, że chrześcijanie stanowią ok. 31–32% światowej populacji, muzułmanie 24–25%, osoby bez wyznania 15–16%, hinduści ok. 15%, buddyści ok. 7%, a resztę stanowią m.in. wyznawcy religii tradycyjnych w Afryce, Chinach i Oceanii oraz judaizmu.
Z perspektywy rozwodów równie istotne jest globalne zróżnicowanie legislacyjne. Nie wszystkie państwa prawnie dopuszczają rozwód cywilny; w niektórych krajach muzułmańskich rozwód istnieje, lecz odbywa się w dużej mierze w porządku religijnym, a w nielicznych jurysdykcjach inspirowanych katolicyzmem (np. Filipiny, za wyjątkiem niektórych sytuacji) rozwód długo był formalnie niemożliwy. W efekcie proste porównanie wskaźnika rozwodów na 1000 mieszkańców lub na 1000 małżeństw między krajami liberalnymi a tymi z zakazem rozwodów nie oddaje w pełni realiznej trwałości relacji małżeńskich.
Według danych ONZ oraz Human Mortality Database za okres około 2018–2022, ogólny trend w świecie uprzemysłowionym pokazuje stabilizację lub lekki spadek współczynnika rozwodów w krajach, które wcześniej odnotowały dynamiczny wzrost tego zjawiska (Europa Zachodnia, Ameryka Północna). W wielu społeczeństwach rozwiniętych spada jednak liczba zawieranych małżeństw, rośnie wiek wchodzenia w pierwszy związek formalny oraz wzrasta odsetek związków kohabitacyjnych bez ślubu. Oznacza to, że interpretacja zwykłych statystyk rozwodowych bez uwzględnienia tych procesów może prowadzić do błędnych wniosków o charakterze moralnym czy religijnym.
Związek między religią a rozwodami badają m.in. porównawcze ankiety społeczne, takie jak World Values Survey (ostatnie fale około 2017–2022), European Social Survey czy regionalne badania Gallupa i Pew Research Center. W wielu z nich pojawia się korelacja: osoby częściej praktykujące religijnie rzadziej deklarują doświadczenie rozwodu lub aprobatę dla rozwodu „z błahych powodów”. Jednocześnie na poziomie państwowym może występować odwrotna zależność – w bardzo zsekularyzowanych krajach Europy Zachodniej wysoki poziom akceptacji rozwodu współistnieje z relatywnie wysokimi wskaźnikami stabilności relacji (bo w małżeństwo wchodzą głównie osoby już mocno zdecydowane), podczas gdy w krajach o silnej presji religijnej część małżeństw zawierana jest szybko i z powodów pozareligijnych (np. ekonomicznych), co zwiększa podatność na kryzysy.
Chrześcijaństwo, islam, hinduizm, buddyzm i brak wyznania – porównanie trendów rozwodowych
Jednym z najczęściej powtarzanych przekonań jest teza, że wysoki poziom religijności chroni przed rozwodem. Aby ją zweryfikować, trzeba rozróżnić poszczególne tradycje religijne oraz patrzeć na poziomie zarówno państw, jak i jednostek. Statystycznie możliwe jest zbadanie tylko pewnych zbliżonych trendów; nie da się przypisać konkretnych wskaźników procentowych samej religii bez uwzględnienia kultury, prawa rodzinnego, polityki społecznej czy sytuacji gospodarczej.
Państwa o większości chrześcijańskiej
Chrześcijaństwo, zwłaszcza w wydaniu katolickim i prawosławnym, historycznie kładło nacisk na nierozerwalność małżeństwa. W praktyce jednak większość krajów o większości chrześcijańskiej dopuściła rozwód cywilny, a związki religijne i świeckie współistnieją. W państwach Europy Zachodniej i Północnej, takich jak Francja, Niemcy, Szwecja, Norwegia czy Holandia, obserwuje się wysoki poziom sekularyzacji, akceptację dla rozwodu i rozpowszechnienie związków nieformalnych. Według danych Eurostatu i krajowych urzędów statystycznych, w latach 2015–2022 współczynniki rozwodów w tych krajach oscylowały zwykle w granicach 1,6–2,5 rozwodu na 1000 mieszkańców rocznie, przy równoczesnym spadku liczby małżeństw i wzroście średniego wieku nowożeńców.
W krajach katolickich, takich jak Hiszpania, Portugalia, Włochy czy Polska, rozwód był formalnie utrudniony lub całkowicie niedostępny aż do drugiej połowy XX wieku. Stopniowe wprowadzanie i liberalizowanie prawa rozwodowego szło w parze z sekularyzacją społeczną. Polska, gdzie według danych spisowych odsetek deklarujących katolicyzm wciąż jest wysoki (ponad 80% w spisie z 2011 r., spadek wstępnie widoczny w nowszych danych), notuje współczynnik rozwodów na poziomie około 1,5–1,7 na 1000 mieszkańców w latach 2018–2022. W badaniach socjologicznych jednocześnie widać istotne różnice między osobami regularnie praktykującymi (uczestnictwo w nabożeństwach co najmniej raz w tygodniu) a tymi, które deklarują jedynie nominalną przynależność – ci pierwsi rzadziej się rozwodzą i częściej trwają w związkach pomimo poważnych kryzysów.
Ciekawym przypadkiem są Stany Zjednoczone, gdzie chrześcijaństwo w różnych odmianach (protestantyzm ewangelikalny, katolicyzm, prawosławie) dominuje w strukturze wyznaniowej, a społeczeństwo pozostaje wyraźnie bardziej religijne niż większość Europy. Według danych Center for Disease Control and Prevention (CDC) oraz US Census Bureau w latach około 2018–2022 łączny wskaźnik rozwodów (divorces per 1000 population) oscylował w granicach 2,3–2,9, przy czym od dłuższego czasu obserwuje się tendencję spadkową. Badania socjologiczne, m.in. przeprowadzane przez Pew Research Center, pokazują, że deklarowana przynależność do konkretnej denominacji ma mniejsze znaczenie niż poziom indywidualnej religijności; praktykujący ewangelikalni protestanci, gorliwi katolicy czy aktywni członkowie wspólnot prawosławnych mają niższe ryzyko rozwodu niż osoby o umiarkowanej lub niskiej religijności w tym samym kręgu kulturowym.
Jednak na poziomie agregatów stanowych w USA obserwuje się zjawisko pozornie paradoksalne: w regionach tzw. Bible Belt, gdzie deklaratywna religijność protestancka jest bardzo wysoka, wskaźniki rozwodów bywają wyższe niż w bardziej zsekularyzowanych stanach północno-wschodnich. Wyjaśnienie podawane przez socjologów obejmuje m.in. wcześniejszy wiek zawierania małżeństw, niższy poziom wykształcenia i dochodów, słabsze zabezpieczenie socjalne i wyższe oczekiwania wobec ról rodzinnych, co razem zwiększa podatność małżeństw na kryzysy.
Państwa o większości muzułmańskiej
Islam umożliwia rozwód, ale traktuje go jako ostateczność. W prawie szariatu istnieją zróżnicowane formy rozwiązania małżeństwa (m.in. talaq, khul), a szczegółowe regulacje różnią się między krajami. W praktyce statystyki rozwodowe w państwach z większością muzułmańską są mocno zróżnicowane. W krajach Zatoki Perskiej, takich jak Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, ostatnie kilkanaście lat przyniosło wzrost odsetka rozwodów, często tłumaczony szybkim rozwojem gospodarczym, urbanizacją, rosnącą edukacją kobiet oraz stopniową zmianą modelu rodziny wielopokoleniowej na nuklearną.
Na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oficjalne dane rządowe z końca drugiej dekady XXI wieku wskazywały, że ok. 30–40% zawieranych małżeństw kończy się rozwodem w ciągu kilkunastu lat, co jest proporcją zbliżoną do części krajów zachodnich. W Arabii Saudyjskiej, według ministerstwa sprawiedliwości, w ostatnich latach odnotowywano kilkadziesiąt tysięcy rozwodów rocznie przy dynamicznie rosnącej liczbie małżeństw. Jednocześnie nie wszystkie przypadki rozstań formalnie rejestruje się w podobny sposób jak na Zachodzie, co utrudnia dokładne porównania.
W wielu krajach o większości muzułmańskiej (Pakistan, Bangladesz, część państw Afryki Północnej) rozwód jest prawnie dostępny, ale obarczony społecznym piętnem, zwłaszcza wobec kobiet. Ta presja oraz zależność ekonomiczna kobiet od mężów mogą prowadzić do rzadkiego korzystania z prawa rozwodowego nawet w sytuacjach przemocy czy długotrwałej dysfunkcji małżeństwa. Niski odsetek formalnych rozwodów nie zawsze oznacza więc wyższą jakość relacji małżeńskich – może także odzwierciedlać brak realnych alternatyw oraz silny nacisk norm religijno-kulturowych.
Istnieją jednak przykłady społeczeństw muzułmańskich, w których rosnąca edukacja i aktywność zawodowa kobiet współistnieją z rosnącą liczbą rozwodów, a religia staje się jednym z wielu, a nie jedynym, regulatorów życia rodzinnego. W takich kontekstach często rozwija się dyskurs reinterpretujący teksty religijne w duchu większej równości płci i uznający rozwód za mniejsze zło niż trwanie w relacji jawnie sprzecznej z etyką islamu.
Hinduizm i wielowyznaniowe społeczeństwa Azji Południowej
Hinduizm przez długi czas postrzegał małżeństwo jako sakrament trwający całe życie, a rozwód nie był tradycyjnie przewidziany w tej religii. Dopiero w okresie kolonialnym i po uzyskaniu niepodległości przez Indie wprowadzono do prawa cywilnego regulacje dotyczące rozwodu dla hinduistów, sikhów, dźinistów i buddystów w ramach tzw. Hindu Marriage Act (1955). Statystycznie Indie wciąż należą do krajów o jednym z najniższych odsetków rozwodów na świecie – szacunki socjologiczne sprzed pandemii COVID-19 wskazywały często mniej niż 1% rozwiedzionych w populacji ogółem, choć w wielkich miastach typu Mumbaj czy Delhi wskaźniki rozwodów są wyraźnie wyższe niż na obszarach wiejskich.
W społeczeństwach hinduistycznych kluczową rolę odgrywają nie tylko doktryny religijne, lecz także system kastowy, presja rodziny rozszerzonej, aranżowane małżeństwa oraz silnie zakorzenione normy dotyczące „honoru” rodziny. Rozwód może wiązać się z ostracyzmem, zwłaszcza wobec kobiet, co działa prewencyjnie, ale także może prowadzić do ukrywania problemów takich jak przemoc domowa czy uzależnienia. Badania jakościowe pokazują, że w młodszych pokoleniach indyjskiej klasy średniej rośnie akceptacja rozwodu jako rozwiązania skrajnych sytuacji, a większa niezależność finansowa kobiet z wyższym wykształceniem obniża próg tolerancji wobec poważnych nadużyć w małżeństwie.
Innym ważnym czynnikiem jest wielowyznaniowość Indii, Pakistanu czy Bangladeszu – prawo małżeńskie w wielu przypadkach jest powiązane z religią (osoby należące do różnych wspólnot podlegają częściowo różnym przepisom). To powoduje komplikacje przy porównywaniu rozwodów między hinduistami, muzułmanami i chrześcijanami w regionie, ponieważ różnice wynikają nie tylko z doktryn religijnych, ale też z odmiennych systemów prawnych oraz pozycji ekonomicznej poszczególnych grup.
Buddyzm i społeczeństwa Dalekiego Wschodu
Buddyzm jako tradycja koncentruje się bardziej na jednostkowej ścieżce wyzwolenia niż na sakramentalizacji instytucji małżeństwa. Religia ta zazwyczaj nie traktuje małżeństwa jako świętego, nierozerwalnego związku, pozostawiając wiele spraw w gestii prawa świeckiego i lokalnych zwyczajów. Z tego powodu w krajach o większości buddyjskiej – takich jak Tajlandia, Sri Lanka, Birma (Myanmar), Laos czy Kambodża – rozwód jest zazwyczaj dozwolony i nie nosi tak silnego moralnego piętna jak w tradycjach zakładających nierozerwalność małżeństwa.
W praktyce wskaźniki rozwodów w tych krajach różnią się znacznie. W Tajlandii dane z ostatnich lat przed pandemią wskazywały rosnącą liczbę rozwodów, zwłaszcza w obszarach miejskich, co często wiąże się z migracją zarobkową, turystyką, zmianą wzorców ról płciowych i rosnącą indywidualizacją. W Japonii czy Korei Południowej, gdzie buddyzm miesza się z konfucjanizmem, chrześcijaństwem i świeckim nacjonalizmem, rozwód jest prawnie dostępny i społecznie akceptowany, choć wciąż istnieje wyraźny nacisk na obowiązki rodzinne.
Na przykład w Korei Południowej liczba rozwodów dynamicznie rosła od lat 80. XX wieku, osiągając wysoki poziom na przełomie wieków, a następnie ustabilizowała się na niższym, ale nadal znaczącym poziomie. Jednocześnie religia – zarówno buddyzm, jak i chrześcijaństwo – odgrywa ważną rolę w życiu części społeczeństwa, jednak nie determinuje bezpośrednio prawa rozwodowego. Z perspektywy statystycznej bardziej istotne okazują się czynniki ekonomiczne (np. presja rynku pracy, koszty wychowania dzieci) oraz zmiana aspiracji kobiet co do kariery i samorealizacji.
Osoby bez wyznania – sekularyzacja a stabilność związków
Osoby deklarujące brak wyznania stanowią jedną z najszybciej rosnących grup w wielu krajach rozwiniętych, zwłaszcza w Europie i Ameryce Północnej, ale także w niektórych regionach Azji Wschodniej. Dane z badań Pew Research Center oraz World Values Survey wskazują, że w społeczeństwach o wysokim odsetku osób niereligijnych rośnie poziom akceptacji dla rozwodu jako normalnego rozwiązania małżeńskiego kryzysu. Jednocześnie jednak zmniejsza się presja społeczna, by w ogóle zawierać związek małżeński – rośnie odsetek związków nieformalnych, długotrwałego singielstwa i rodzicielstwa poza małżeństwem.
W wielu krajach skandynawskich, gdzie odsetek osób praktykujących religijnie jest stosunkowo niski, wskaźniki rozwodów na 1000 mieszkańców są umiarkowane, ale odsetek rozwodów wśród małżeństw zawartych jest równoważony niższą liczbą samych ślubów. Socjologowie rodziny podkreślają, że w takich społeczeństwach małżeństwo staje się „dobrem luksusowym” – wchodzą w nie głównie ci, którzy czują się na nie gotowi ekonomicznie i emocjonalnie. W efekcie formalne rozwody mogą występować rzadziej niż w społeczeństwach, w których małżeństwo jest prawie obowiązkowym etapem życia dorosłego, co bywa motywowane religijnie.
Na poziomie indywidualnym badania wskazują, że osoby bezwyznaniowe częściej akceptują możliwość zakończenia nieudanego związku, a ich decyzje o rozwodzie są słabiej hamowane przez normy religijne. Nie oznacza to jednak automatycznie niższej jakości relacji – kluczowe pozostają czynniki psychologiczne, komunikacyjne i ekonomiczne, a religia stanowi jeden z wielu możliwych systemów odniesienia.
Mechanizmy łączące religijność i rozwody oraz ograniczenia statystyk
Dane statystyczne sugerują, że religijność indywidualna i instytucjonalna może wpływać na stabilność małżeństw na kilka sposobów. Nie jest to jednak prosty związek przyczynowy – religia nie „magicznie” chroni przed rozpadem, lecz działa w powiązaniu z kulturą, prawem i strukturą społeczną. Warto przyjrzeć się kilku mechanizmom, które wyłaniają się z badań porównawczych.
Normy moralne, presja społeczna i internalizacja wartości
Większość religii przykłada dużą wagę do wierności małżeńskiej, odpowiedzialności za dzieci i trwałości związku. Osoby silnie zaangażowane religijnie częściej przyjmują te normy jako własne przekonania moralne. Badania panelowe pokazują, że małżeństwa, w których oboje partnerzy regularnie uczestniczą w praktykach religijnych, statystycznie rzadziej się rozwodzą niż pary, w których żadna ze stron nie jest aktywnie religijna lub w których występują duże różnice w poziomie religijności partnerów.
Normy religijne są wzmacniane przez otoczenie społeczne – rodziny, wspólnoty parafialne, meczety, grupy modlitewne. W społecznościach, gdzie rozwód postrzega się jako porażkę moralną, presja, by pozostać w związku, jest silniejsza. Może to z jednej strony sprzyjać wysiłkowi naprawy relacji, a z drugiej – prowadzić do długotrwałego trwania w związkach bardzo destrukcyjnych, z przemocą czy głęboką niezgodnością charakterów.
Wiek zawarcia małżeństwa, płodność i role płciowe
Religia często wiąże się z określonymi wyobrażeniami na temat ról męskich i kobiecych oraz momentu, w którym „powinno się” założyć rodzinę. W wielu społeczeństwach religijnych małżeństwa zawiera się wcześniej niż w krajach silnie zsekularyzowanych, a rodziny są liczniejsze. Dane demograficzne od dawna wskazują, że wczesny wiek zawarcia małżeństwa (np. przed 22–23 rokiem życia) koreluje z wyższym ryzykiem rozwodu, niezależnie od wyznania. Tam, gdzie religia wprost promuje małżeństwa w bardzo młodym wieku, może więc pośrednio zwiększać podatność na rozstania, szczególnie jeśli młodzi nie otrzymują wsparcia w rozwoju kompetencji relacyjnych.
Równocześnie wysoka dzietność działa często „konserwująco” na małżeństwo – im więcej dzieci, tym trudniej podjąć decyzję o rozwodzie z powodów innych niż skrajne (przemoc, porzucenie, ciężkie uzależnienie). W społeczeństwach religijnych, gdzie rodziny wielodzietne są normą, obserwuje się więc mniejszą skłonność do formalnego rozwiązywania małżeństwa, choć niekoniecznie oznacza to mniej problemów w relacjach.
Tradycyjne role płciowe, promowane przez wiele religii, mogą stabilizować małżeństwo poprzez czytelny podział obowiązków, lecz jednocześnie ograniczają autonomię kobiet. Badania porównawcze wskazują, że wraz z rosnącym poziomem wykształcenia i zatrudnienia kobiet wzrasta ich możliwość podjęcia decyzji o rozwodzie, jeśli związek jest głęboko niesatysfakcjonujący lub krzywdzący. Ten proces można obserwować w części krajów muzułmańskich, hinduistycznych i chrześcijańskich, gdzie modernizacja gospodarcza osłabia tradycyjne patriarchalne struktury.
Prawo rodzinne, religia państwowa i model świeckości
Kluczowy wpływ na statystyki rozwodów ma konstrukcja systemu prawnego. Tam, gdzie religia jest formalnie zintegrowana z państwem (np. w niektórych krajach muzułmańskich, ale także w przeszłości w katolickich krajach Europy), prawo rozwodowe bywa albo silnie ograniczone, albo skonstruowane w sposób zniechęcający do rozwodu (długi czas separacji, złożone procedury, nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn). W takich warunkach osiągany jest efekt „administracyjnego” obniżenia wskaźników rozwodów, co nie musi odpowiadać faktycznej jakości życia rodzinnego.
Z kolei w krajach o ścisłej separacji religii i państwa (model laicki, np. Francja) prawo rodzinne jest budowane na podstawie świeckich zasad równości i autonomii jednostki. Ułatwia to formalne zakończenie małżeństwa, ale pozostawia przestrzeń, by religijne wspólnoty oferowały własne standardy moralne i wsparcie dla tych, którzy chcą utrzymać związek. W takich kontekstach religia działa bardziej jako dobrowolny zasób dla jednostek niż narzędzie przymusu.
W ostatnich dekadach wiele państw, w których religia odgrywała istotną rolę w prawie rodzinnym, podjęło reformy, rozszerzając m.in. prawa kobiet w procesach rozwodowych, ułatwiając dostęp do rozwodu cywilnego i wprowadzając rozdział między małżeństwem religijnym a świeckim. Przykłady obejmują część państw Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji. Zmiany te z reguły prowadzą do statystycznego wzrostu liczby rozwodów w krótkim i średnim okresie, ponieważ ujawniają się „ukryte” wcześniej konflikty małżeńskie, które w nowym systemie prawnym można już legalnie sformalizować.
Praktyki religijne, wsparcie wspólnotowe i praca nad związkiem
Poza normami i prawem religia oddziałuje na małżeństwa przez stworzenie sieci wsparcia: parafie, grupy małżeńskie, poradnie rodzinne, ruchy odnowy w Duchu Świętym, bractwa, wspólnoty meczetowe, grupy nauczania przedmałżeńskiego itd. Badania jakościowe wskazują, że pary zaangażowane w tego typu wspólnoty częściej korzystają z pomocy we wczesnych fazach kryzysu, uczą się komunikacji, wspólnego rozwiązywania problemów, a także mają kontakt z innymi małżeństwami, które mogą pełnić rolę „mentorów”.
Tego rodzaju wsparcie bywa najbardziej efektywne tam, gdzie łączy wymiar duchowy (modlitwa, medytacja, spowiedź) z konkretnymi narzędziami psychologicznymi i edukacją w zakresie relacji. Współcześnie w wielu tradycjach religijnych obserwuje się otwarcie na korzystanie z dorobku psychologii relacji i terapii par. Programy przedmałżeńskie i poradnictwo, jeśli są dobrze prowadzone, mogą realnie zmniejszać ryzyko rozwodu, zwłaszcza w pierwszych latach małżeństwa, które statystycznie są okresem największej podatności na rozpad.
Z drugiej strony religijne wspólnoty mogą także wzmacniać postawy zachęcające do trwania w związkach przemocowych (np. poprzez absolutyzowanie wezwania do przebaczenia lub demonizowanie rozwodu jako zawsze moralnie złego). Wówczas religia nie tyle chroni małżeństwo, co utrudnia wyjście z relacji zagrażającej zdrowiu i życiu. Statystyki rozwodów w takich kontekstach mogą być niskie, ale kosztem wysokiego poziomu przemocy i cierpienia ukrytego w czterech ścianach.
Ograniczenia danych i ostrożność interpretacji
Analizując związki między religią a rozwodami, trzeba mieć świadomość ograniczeń statystyk. Po pierwsze, wiele krajów nie prowadzi szczegółowych, porównywalnych badań nad rozkładem rozwodów według wyznania małżonków; częściej dysponujemy danymi na poziomie ogólnym (np. wskaźnik rozwodów w populacji danego kraju), a struktura wyznaniowa jest znana tylko z osobnych badań spisowych. Próby łączenia tych danych w proste tabele: „chrześcijanie – tyle rozwodów, muzułmanie – tyle” mogą być więc obarczone dużym błędem.
Po drugie, wskaźniki rozwodów są silnie zależne od struktury wieku i ogólnej liczby zawieranych małżeństw. Dwa kraje o podobnym odsetku rozwodów na 1000 mieszkańców mogą mieć zupełnie inną sytuację, jeśli w jednym małżeństwa zawiera się bardzo często i wcześnie, a w drugim rzadko i w późniejszym wieku. Z tego powodu demografowie posługują się także bardziej złożonymi miarami, np. szacunkiem prawdopodobieństwa, że dane małżeństwo zawarte w konkretnym roku zakończy się rozwodem w ciągu 20–30 lat. Takie analizy są jednak dostępne głównie dla krajów dysponujących rozwiniętą statystyką publiczną.
Po trzecie, sam fakt przynależności do religii nie mówi wiele o indywidualnym poziomie religijności. W niektórych krajach wpis do rejestru kościelnego lub deklaracja w spisie ludności jest czysto formalna i nie przekłada się na rzeczywiste praktyki. To osoby rzeczywiście praktykujące – regularnie uczestniczące w nabożeństwach, modlące się, zaangażowane we wspólnoty – częściej wykazują inne wzorce zachowań małżeńskich niż osoby deklarujące przynależność kulturową, ale niemające kontaktu z religią na co dzień.
Wreszcie, korelacja między religijnością a niższym wskaźnikiem rozwodów nie rozstrzyga pytania o jakość relacji. Statystyki nie mierzą poziomu satysfakcji z małżeństwa, obecności przemocy psychicznej czy fizycznej, nierówności w podziale pracy i odpowiedzialności. W niektórych badaniach jakościowych kobiety z bardzo religijnych środowisk przyznają, że nie podejmują tematu rozwodu nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że rozwód jest kulturowo nieakceptowalny lub stygmatyzujący. Dlatego interpretując dane ilościowe, trzeba je zawsze uzupełniać perspektywą jakościową i etyczną.












