Religia od wieków stanowi jeden z najważniejszych czynników kształtujących życie społeczne, rodzinne i demograficzne. Wspólnoty wyznaniowe formułują normy dotyczące małżeństwa, seksualności, planowania rodziny i wychowania dzieci, a także wartości związane z poświęceniem, solidarnością międzypokoleniową czy rolami płciowymi. To sprawia, że między religią a dzietnością zachodzą złożone, wielopoziomowe zależności, widoczne zarówno w statystykach globalnych, jak i w badaniach lokalnych. Nie istnieje prosta reguła mówiąca, że konkretna religia automatycznie przekłada się na określony poziom urodzeń, jednak dane porównawcze pokazują, że intensywność praktyk religijnych, treść nauczania doktrynalnego oraz społeczno‑ekonomiczne otoczenie wspólnot religijnych w istotny sposób wpływają na decyzje prokreacyjne. Zrozumienie tych zależności pozwala lepiej wyjaśniać różnice w strukturze wiekowej społeczeństw, dynamice przyrostu naturalnego oraz prognozach demograficznych na kolejne dekady.
Religijny obraz świata i globalne zróżnicowanie dzietności
Według szacunków ośrodka Pew Research Center, jednego z najczęściej cytowanych źródeł danych o religijności, około 2020 roku ludność świata można było podzielić na kilka głównych grup wyznaniowych. Mniej więcej 31% stanowią chrześcijanie, około 25% muzułmanie, 16% osoby bezreligijne (ateiści, agnostycy i osoby niereligijne), 15% hinduści, 7% buddystów, a kilka procent przypada łącznie na religie tradycyjne (zwłaszcza w Afryce) oraz mniejsze wspólnoty, jak judaizm, sikhizm czy bahaizm. Choć dokładne wartości zmieniają się z roku na rok, struktura proporcji pozostaje zbliżona: chrześcijaństwo i islam to dwie największe tradycje, podczas gdy udział populacji bezreligijnej jest znaczący szczególnie w krajach wysoko rozwiniętych i niektórych częściach Azji Wschodniej.
Równolegle obserwujemy silne zróżnicowanie wskaźników dzietności (Total Fertility Rate – TFR, czyli przeciętna liczba dzieci przypadających na jedną kobietę w ciągu całego okresu reprodukcyjnego). Dane ONZ i Banku Światowego z połowy lat 2010. i początku lat 2020. pokazują, że globalna średnia dzietność spadła do ok. 2,3–2,4 dziecka na kobietę, z tendencją do dalszego obniżania. Oznacza to, że świat jako całość zbliża się do poziomu prostej zastępowalności pokoleń, wynoszącej około 2,1. Jednak za tą średnią kryją się bardzo duże różnice między regionami i krajami – a w wielu przypadkach różnice te są powiązane właśnie z dominującą religią i wzorami religijności.
W Afryce Subsaharyjskiej, gdzie religijność – zarówno chrześcijańska, jak i islamska, a także tradycyjna – jest niezwykle wysoka, wskaźniki dzietności często przekraczają 4–5 dzieci na kobietę. Przykładowo, jeszcze niedawno w krajach takich jak Niger, Czad czy Somalia notowano TFR na poziomie 5–6 i więcej. W Europie, gdzie rośnie odsetek osób niereligijnych, a praktyki religijne są relatywnie słabe, dzietność od dawna utrzymuje się poniżej 2 dzieci na kobietę – często nawet poniżej 1,5. Z kolei w części Azji (np. w Pakistanie, Indiach czy Indonezji) obserwujemy umiarkowane, lecz wciąż wyraźnie wyższe niż w Europie wskaźniki urodzeń, a religia odgrywa tam kluczową rolę w podtrzymywaniu tradycyjnego modelu rodziny.
Nie oznacza to jednak, że religia jest jedynym, ani nawet zawsze dominującym czynnikiem kształtującym dzietność. Ekonomiści i demografowie podkreślają, że ogromne znaczenie mają: poziom wykształcenia kobiet, dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, urbanizacja, sytuacja na rynku pracy, polityka rodzinna państwa, a także wartości kulturowe niezwiązane bezpośrednio z religią. Religia często splata się z tymi elementami, wzmacniając lub łagodząc ich wpływ. W tym sensie zamiast pytać, która religia “ma najwyższą dzietność”, lepiej analizować, jak określone interpretacje doktryny i religijne style życia wpływają na decyzje o liczbie dzieci w różnych kontekstach społecznych.
Chrześcijaństwo, islam i bezreligijność – porównawcze profile demograficzne
W badaniach porównawczych szczególną uwagę poświęca się trzem kategoriom: chrześcijanom, muzułmanom oraz osobom bez przynależności religijnej. Wynika to zarówno z liczebności tych grup, jak i z odmiennych trendów demograficznych, które mogą zmieniać globalną strukturę religijną w nadchodzących dekadach.
Chrześcijaństwo: od Europy do globalnego Południa
Chrześcijaństwo przez długi czas kojarzone było głównie z Europą i Ameryką Północną, jednak od XX wieku coraz większy odsetek chrześcijan żyje w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. Według danych Pew Research Center w 2020 roku większość chrześcijan mieszkała już poza Europą, a najszybciej rosnące populacje chrześcijańskie obserwowano w Afryce Subsaharyjskiej.
Wskaźniki dzietności wśród chrześcijan są silnie zróżnicowane regionalnie. W Europie (szczególnie Zachodniej i Północnej) chrześcijanie – często słabo praktykujący – mają dzietność zbliżoną do ogółu populacji, zwykle w przedziale 1,3–1,8 dziecka na kobietę. W Ameryce Łacińskiej, gdzie chrześcijaństwo (głównie katolicyzm i od kilku dekad dynamicznie rozwijający się protestantyzm ewangelikalny) pozostaje ważnym elementem tożsamości, dzietność stopniowo maleje, lecz pozostaje nieco wyższa niż w większości krajów europejskich; w wielu państwach regionu wynosi około 1,7–2,2. W Afryce natomiast, gdzie udział chrześcijan w populacji rośnie, a praktyki religijne są bardzo intensywne, dzietność chrześcijan często jest znacznie wyższa niż w innych częściach świata: 3–5 dzieci na kobietę nie jest rzadkością.
Badania socjologiczne wykazują, że w obrębie chrześcijaństwa istotne znaczenie ma nie tylko przynależność wyznaniowa, ale poziom zaangażowania religijnego. W wielu krajach osoby regularnie uczestniczące w nabożeństwach wykazują wyższą skłonność do zawierania małżeństw, rzadziej akceptują trwałe związki nieformalne i częściej deklarują chęć posiadania większej liczby dzieci. Dotyczy to zarówno katolików, jak i protestantów czy prawosławnych. W niektórych społeczeństwach, np. w Stanach Zjednoczonych, praktykujący chrześcijanie mają przeciętnie więcej dzieci niż osoby niereligijne, choć różnica w ostatnich dekadach stopniowo się zmniejsza.
Istotnym elementem jest także nauczanie Kościołów na temat antykoncepcji, aborcji i in vitro. Kościół katolicki oficjalnie sprzeciwia się antykoncepcji sztucznej, natomiast wielu wiernych w praktyce stosuje nowoczesne środki regulacji poczęć. To rozminięcie doktryny i praktyki sprawia, że sam fakt przynależności do Kościoła katolickiego nie wystarczy, by przewidzieć poziom dzietności – kluczowe jest faktyczne przywiązanie do norm religijnych, wychowanie w duchu otwartości na potomstwo oraz lokalne warunki ekonomiczne.
Islam: młode populacje i wysoki potencjał wzrostu
Islam jest drugą co do liczebności religią świata i jedną z najszybciej rosnących, zwłaszcza w Afryce Subsaharyjskiej oraz w Azji Południowej i Zachodniej. Według szacunków Pew Research Center z końca drugiej dekady XXI wieku TFR wśród muzułmanów był wyższy niż wśród chrześcijan i zdecydowanie wyższy niż wśród osób niereligijnych. Średnio muzułmanki rodziły około 2,9–3,1 dziecka, przy czym wartości te różniły się znacznie w zależności od kraju: w niektórych państwach Zatoki Perskiej dzietność spadła w okolice 2 lub mniej, natomiast w krajach najuboższych – jak Niger czy Afganistan – wciąż notuje się bardzo wysokie wskaźniki urodzeń.
Względnie wysoka dzietność w społecznościach muzułmańskich bywa tłumaczona kilkoma czynnikami. Po pierwsze, w wielu interpretacjach islamskiego prawa religijnego małżeństwo i posiadanie potomstwa są silnie zachęcane, a dzieci uważane za błogosławieństwo. Po drugie, w społeczeństwach, gdzie islam kształtuje normy obyczajowe, późne małżeństwa, związki kohabitacyjne czy dobrowolna bezdzietność są mniej akceptowane niż w świeckich częściach Europy. Po trzecie, w wielu krajach o większości muzułmańskiej poziom wykształcenia kobiet, urbanizacja i dostęp do usług zdrowia reprodukcyjnego długo pozostawały niższe niż w krajach zachodnich, co sprzyjało utrzymywaniu się wysokiej dzietności.
Jednocześnie dane z ostatnich dekad jasno wskazują, że także w świecie muzułmańskim zachodzi stopniowa transformacja demograficzna. W Turcji, Iranie, Indonezji czy Bangladeszu dzietność znacznie spadła, nierzadko poniżej 2,1, zbliżając się do poziomów obserwowanych w krajach świeckich. Pokazuje to, że religia, choć ważna, nie jest czynnikiem deterministycznym – w miarę wzrostu poziomu życia, wykształcenia i urbanizacji również w społeczeństwach głęboko islamskich zmienia się model rodziny. W wielu miastach muzułmańskich rodzice coraz częściej wybierają mniejszą liczbę dzieci, inwestując silniej w ich edukację i jakość życia.
Bezreligijność: niska dzietność, starzejące się społeczeństwa
Osoby deklarujące się jako bezwyznaniowe lub niereligijne stanowią znaczącą część ludności w krajach wysoko rozwiniętych, zwłaszcza w Europie i w niektórych państwach Azji Wschodniej (Chiny, Japonia, Korea Południowa). Ogólnie rzecz biorąc, wskaźniki dzietności wśród osób bezreligijnych są niższe niż wśród osób wierzących. W wielu badaniach, obejmujących m.in. Europę oraz Amerykę Północną, osoby deklarujące brak wiary częściej wybierają bezdzietność lub ograniczają się do jednego dziecka.
Przykładem skrajnego połączenia wysokiego poziomu sekularyzacji z bardzo niską dzietnością są Japonia i Korea Południowa. Choć formalnie istnieją tam tradycyjne religie (szintoizm, buddyzm, konfucjanizm), duży odsetek społeczeństwa deklaruje się jako osoby niereligijne lub traktujące religię w sposób czysto kulturowy. W Korei Południowej TFR spadł w ostatnich latach do niespotykanego wcześniej poziomu około 0,7–0,9 dziecka na kobietę, zaś w Japonii utrzymuje się od dawna poniżej 1,5, mimo różnych prób prowadzenia aktywnej polityki pronatalistycznej.
Badacze podkreślają kilka mechanizmów, które mogą łączyć bezreligijność z niską dzietnością. Po pierwsze, osoby niereligijne częściej podkreślają wartość indywidualizmu, samorealizacji i niezależności, co może skłaniać do odkładania zakładania rodziny lub ograniczania liczby dzieci. Po drugie, brak religijnych norm potępiających antykoncepcję, aborcję czy związki nieformalne sprzyja większej elastyczności w podejmowaniu decyzji prokreacyjnych. Po trzecie, w społeczeństwach o wysokim poziomie sekularyzacji dzieci bardziej postrzegane są jako element stylu życia niż moralny lub religijny obowiązek, co zmniejsza presję na posiadanie licznego potomstwa.
Należy jednak pamiętać, że niska dzietność w krajach najbardziej zsekularyzowanych jest także efektem czynników ekonomicznych: niestabilnych rynków pracy, rosnących kosztów mieszkań i edukacji dzieci, a także zmian kulturowych promujących mobilność i długotrwałe inwestowanie w karierę kosztem życia rodzinnego. O ile więc korelacja między bezreligijnością a niższą dzietnością jest wyraźna, nie oznacza to, że sama utrata wiary automatycznie prowadzi do spadku liczby urodzeń – działa ona w sprzężeniu z innymi procesami modernizacyjnymi.
Mechanizmy kulturowe i społeczne: jak religia wpływa na decyzje o liczbie dzieci
Aby zrozumieć zależności między religią a dzietnością, warto przyjrzeć się zestawowi mechanizmów kulturowych, normatywnych i społecznych, które łączą wiarę z życiem rodzinnym. W literaturze socjologicznej wskazuje się kilka kluczowych obszarów: nauczanie doktrynalne o rodzinie, rytuały i praktyki wspólnotowe, sieci wsparcia społecznego, religijnie ugruntowane role płciowe oraz stosunek do nowoczesnych technologii reprodukcyjnych.
Normy doktrynalne i ideał rodziny
Większość wielkich religii świata – chrześcijaństwo, islam, hinduizm, judaizm – promuje model małżeństwa jako trwałego związku, zwykle heteroseksualnego, zorientowanego na posiadanie potomstwa. Dzieci są postrzegane nie tylko jako źródło radości, lecz także jako spełnienie boskiego nakazu, kontynuacja linii rodowej czy zabezpieczenie na starość. W tradycyjnym nauczaniu religijnym bezdzietność bywała traktowana jako doświadczenie trudne, a niekiedy wręcz jako brak błogosławieństwa. Choć we współczesnych interpretacjach podkreśla się empatię i zrozumienie dla par bezdzietnych, ideał rodziny wielodzietnej wciąż pozostaje obecny w kazaniach, katechezach i tekstach religijnych.
W chrześcijaństwie, zwłaszcza w katolicyzmie, szczególne miejsce zajmuje idea otwartości na życie, rozumianej jako gotowość przyjęcia każdego poczętego dziecka. Magisterium Kościoła zachęca do wielodzietności, choć jednocześnie dopuszcza odpowiedzialne planowanie rodziny, o ile odbywa się ono zgodnie z moralnymi zasadami wspólnoty (np. poprzez metody naturalne regulacji poczęć). W islamie dzieci są uważane za dar Allaha, a duże rodziny cieszą się prestiżem społecznym, zwłaszcza w kulturach plemiennych. W judaizmie istnieje tradycyjny nakaz rozmnażania się, traktowany jako jeden z centralnych elementów życia rodzinnego.
Z kolei w społecznościach silnie zsekularyzowanych religijne nakazy dotyczące rodziny tracą na znaczeniu, ustępując miejsca etyce indywidualnego wyboru. Znika presja na zawieranie małżeństwa, a związki partnerskie i samotne rodzicielstwo zyskują większą akceptację społeczną. W takim kontekście posiadanie dzieci staje się decyzją bardziej negocjowalną i podatną na kalkulacje ekonomiczne, co sprzyja ograniczaniu liczby potomstwa.
Rytuały, wspólnotowość i sieci wsparcia
Religia oddziałuje na dzietność także poprzez budowę gęstych sieci wspólnotowych. Uczestnictwo w liturgii, spotkaniach modlitewnych czy lokalnych grupach parafialnych tworzy środowisko, w którym normy rodzinne i prokreacyjne są wzmacniane przez presję społeczną i naśladowanie wzorów. Młode małżeństwa obserwują inne rodziny, czerpią inspiracje z historii o świętych czy religijnych bohaterach, dla których wielodzietność była elementem powołania. Równocześnie wspólnoty religijne często oferują praktyczną pomoc: opiekę nad dziećmi, wsparcie materialne czy emocjonalne, co zmniejsza subiektywnie odczuwany koszt wychowania licznego potomstwa.
Badania wykazują, że w wielu krajach osoby regularnie uczestniczące w życiu wspólnoty religijnej rzadziej odczuwają skrajne osamotnienie w roli rodzica, częściej deklarują zaufanie do otoczenia i są gotowe zaufać nieformalnym sieciom pomocy (krewnym, przyjaciołom, współwyznawcom). Tego rodzaju kapitał społeczny może zachęcać do posiadania większej liczby dzieci, zwłaszcza tam, gdzie państwo oferuje ograniczone świadczenia socjalne. W pewnym sensie religijna wspólnota częściowo zastępuje instytucje państwowe, pełniąc funkcję amortyzatora ryzyka związanego z niepewnością ekonomiczną.
W społeczeństwach bardziej zindywidualizowanych, gdzie więzi wspólnotowe są słabsze, rodzice częściej odczuwają ciężar wychowywania dzieci jako prywatny projekt wymagający dużych nakładów czasu i zasobów. Może to zmniejszać skłonność do posiadania licznego potomstwa, niezależnie od osobistych przekonań filozoficznych czy światopoglądowych.
Role płciowe, edukacja i rynek pracy
Jednym z najistotniejszych czynników łączących religię z dzietnością jest wizja ról kobiety i mężczyzny. W wielu interpretacjach religijnych mężczyzna postrzegany jest jako głowa rodziny i główny żywiciel, natomiast kobieta jako opiekunka domu i dzieci. Taki model sprzyja wcześniejszemu zawieraniu małżeństw i wyższej dzietności, ponieważ aktywność zawodowa kobiet bywa ograniczona lub wtórna wobec roli matki. Współczesne badania pokazują, że tam, gdzie kobiety łączą intensywne zaangażowanie w pracę zawodową z silnym przywiązaniem do tradycyjnych norm rodzinnych, pojawia się napięcie między aspiracjami zawodowymi a oczekiwaniami wobec roli macierzyńskiej.
Z drugiej strony, w krajach, w których równouprawnienie płci, wysoki poziom edukacji kobiet i ich obecność na rynku pracy są połączone z rozbudowaną polityką rodzinną (np. Skandynawia), dzietność może być wyższa niż w społeczeństwach równie zsekularyzowanych, lecz oferujących mniejsze wsparcie instytucjonalne (np. niektóre państwa Europy Wschodniej). Pokazuje to, że religia nie jest jedynym narzędziem promowania rodziny – ważne są także rozwiązania świeckie, takie jak urlopy rodzicielskie, tanie żłobki i elastyczne formy zatrudnienia.
Interesująco wyglądają badania pokazujące, że wśród kobiet głęboko religijnych wyższa dzietność może utrzymywać się nawet wtedy, gdy poziom ich wykształcenia rośnie. Oznacza to, że religijne wartości mogą skłaniać do godzenia kariery zawodowej z większą liczbą dzieci, zwłaszcza jeżeli wspólnota i rodzina oferują odpowiednie wsparcie. W praktyce jednak w wielu krajach połączenie wysokiego wykształcenia z dużą rodziną wymaga znacznego wysiłku i sprzyjających warunków ekonomicznych.
Stosunek do antykoncepcji i technologii reprodukcyjnych
Kluczowym wymiarem zależności między religią a dzietnością jest stosunek wspólnot wyznaniowych do antykoncepcji, aborcji oraz technologii rozrodu wspomaganego (in vitro, surogacja). Tam, gdzie religia silnie potępia stosowanie środków antykoncepcyjnych i ogranicza akceptację aborcji do wyjątkowych sytuacji (lub odrzuca ją całkowicie), nieplanowane ciąże mogą częściej kończyć się urodzeniem dziecka, co w naturalny sposób sprzyja wyższej dzietności. Dotyczy to szczególnie społeczeństw, w których faktyczny dostęp do środków regulacji poczęć jest utrudniony ekonomicznie lub społecznie piętnowany.
Jednak współcześnie także w krajach o silnym zakorzenieniu religii obserwuje się stopniową zmianę praktyk. Wielu wiernych, choć oficjalnie utożsamia się z nauczaniem swojej wspólnoty, w życiu prywatnym korzysta z nowoczesnych metod antykoncepcyjnych. Przykładem są liczne państwa Ameryki Łacińskiej, gdzie formalnie dominuje katolicyzm, a jednocześnie wskaźniki użycia antykoncepcji są bardzo wysokie i zbliżone do poziomów notowanych w krajach świeckich. W efekcie dzietność spada, a samo powoływanie się na religię przestaje wystarczać do wyjaśnienia obserwowanych trendów demograficznych.
W krajach o wysokim poziomie sekularyzacji i liberalnym stosunku do technologii reprodukcyjnych rośnie znaczenie planowania rodziny opartego na indywidualnych wyborach i możliwościach medycyny. Pary odkładają decyzję o pierwszym dziecku dzięki antykoncepcji, a gdy pojawiają się trudności natury biologicznej, korzystają z in vitro lub innych metod wspomagania. Choć te zjawiska zwiększają autonomię jednostki, statystycznie sprzyjają obniżeniu dzietności – urodzenia przesuwają się na późniejszy wiek, co redukuje potencjalną liczbę dzieci w całym cyklu życia.
Religia, migracje i przyszła mapa demograficzna świata
Analiza zależności między religią a dzietnością ma istotne konsekwencje dla prognoz demograficznych. Ośrodki badawcze przewidują, że w kolejnych dekadach największy wzrost liczebności odnotują społeczności znajdujące się obecnie w młodszych i bardziej rozrodczych społeczeństwach – przede wszystkim w Afryce i części Azji. Dotyczy to zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów, przy czym wielu demografów spodziewa się, że udział muzułmanów w populacji światowej będzie systematycznie rosnąć, zbliżając się do poziomu chrześcijaństwa lub go przekraczając w dalszej perspektywie.
Według projekcji Pew Research Center z połowy lat 2010., przy założeniu kontynuacji dotychczasowych trendów, między 2010 a 2050 rokiem liczba muzułmanów miała wzrosnąć o kilkadziesiąt procent, a ich odsetek w populacji świata zbliżyłby się do 30%. Jedną z głównych przyczyn tego przyspieszonego wzrostu jest wyższa dzietność wśród muzułmanów w porównaniu z innymi grupami religijnymi. Z kolei populacja osób bezreligijnych, mimo wysokiego poziomu sekularyzacji w krajach bogatych, może rosnąć wolniej lub w pewnych scenariuszach nawet maleć, właśnie z powodu bardzo niskiej dzietności i starzenia się społeczeństw. Utrzymująca się przewaga dzietności wśród wierzących w stosunku do niewierzących może w długim okresie prowadzić do powolnej religijnej “rekonfiguracji” globalnej demografii.
Znaczącą rolę odgrywają także migracje międzynarodowe. Ludzie przemieszczają się z krajów o wyższej dzietności i silniejszej religijności do państw bogatych, z reguły bardziej zsekularyzowanych. Przykładem jest napływ muzułmańskich imigrantów do Europy czy latynoskich katolików do Stanów Zjednoczonych. W pierwszym pokoleniu migrantów dzietność bywa wyższa niż wśród ludności miejscowej, jednak w kolejnych pokoleniach obserwuje się częściowe upodobnienie wzorów prokreacyjnych do norm kraju osiedlenia. Stopień, w jakim wspólnoty religijne utrzymują swoją tożsamość i normy rodzinne w środowisku świeckim, ma zatem kluczowe znaczenie dla kształtowania struktury demograficznej w dłuższym horyzoncie.
Religia może działać zarówno jako czynnik integrujący migrantów z nowym społeczeństwem, jak i jako zasób podtrzymujący odrębną tożsamość i sprzyjający zachowaniu wyższej dzietności. W niektórych diasporach rola parafii, meczetu czy świątyni polega nie tylko na organizowaniu praktyk religijnych, lecz także na budowaniu sieci wsparcia ekonomicznego, pomaganiu w znalezieniu pracy i mieszkania, a także organizowaniu zajęć dla dzieci. Takie środowisko sprzyja rodzinności i może opóźniać zbieżność wzorów dzietności z bardziej sekularyzowanymi społeczeństwami przyjmującymi migrantów.
Z perspektywy polityk publicznych rosnące zróżnicowanie religijne i demograficzne rodzi szereg wyzwań. Państwa muszą uwzględniać specyfikę kulturową różnych grup wyznaniowych przy projektowaniu systemów edukacji, opieki zdrowotnej czy polityk na rynku pracy. Jednocześnie rośnie znaczenie dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego, aby napięcia związane z różnicami w normach rodzinnych, obyczajach czy roli kobiet nie prowadziły do konfliktów społecznych. Zrozumienie, że za różnicami w dzietności często stoją głębokie przekonania religijne i światopoglądowe, pozwala lepiej projektować działania nastawione na integrację i poszanowanie różnorodności.
Przyszła mapa demograficzna świata będzie zatem w znacznym stopniu zależeć od dynamiki rozwoju religii, zwłaszcza w krajach globalnego Południa, oraz od tego, jak społeczności wyznaniowe dostosują się do procesów modernizacji, urbanizacji i globalizacji. Tendencje do spadku dzietności pojawiają się stopniowo niemal wszędzie, ale tempo tego procesu i jego intensywność pozostają wyraźnie zróżnicowane ze względu na kulturę, religię, poziom rozwoju gospodarczego i polityki państwowe. Ostateczny kształt relacji między religią a dzietnością w XXI wieku zależeć będzie od tego, w jaki sposób wierzący i niewierzący odpowiedzą na wspólne wyzwania: starzenie się społeczeństw, zmiany klimatyczne, migracje oraz przekształcanie się ról rodzinnych i zawodowych.












